| Harlem Globetrotters - teatr koszykówki |
Paweł Prochowski, źródło: Informacja własna Data: 2010-11-09 17:41 Dział: Felietony |
|
|
Legendarny Harlem Globetrotters znów odwiedził Polskę. Trottersi prezentowali swoje niebanalne umiejętności nieco w cieniu rozpoczynającej się Tauron Basket Ligi. Wybierając się na show z udziałem Harlem Globetrotters trzeba pamiętać o jednym - to nie jest typowy mecz koszykówki!
Wszyscy fani, którzy liczyli na typowe spotkanie z emocjami i nerwową końcówką, srogo się zawiedli. Właściwie z tego meczu trudno dziennikarzowi napisać relację. Bardziej trzeba przekształcić się w krytyka i podsumować występ artystów w recenzji. Bo patrząc na ogół występu Harlem Globetrotters, widzimy połączenie spektaklu teatralnego o tematyce koszykarskiej z elementami prawdziwej akrobatyki i umiejętności cyrkowych.
Fani we Wrocławiu odczuwają głód sportu. Tak, już nie tylko koszykówki, bo odebrano im siatkówkę mężczyzn (Gwardia gra w 2. lidze), piłkę ręczną mężczyzn (Śląsk przestał istnieć), a żużel czy piłka ręczna pań stoją nad krawędzią. Sytuacja zarówno Betardu WTS, jak i AZS AWF Sport Concept jest zła. Jednak sprzyjające okoliczności (w Ekstralidze żużlowej w sezonie 2011 nikt nie spadnie, dlatego Betard może być pewny miejsce w elicie do 2012 roku, a piłce ręcznej nie pozwoli zginąć macierzysta uczelnia) sprawiają, że kluby te jeszcze funkcjonują. Koszykówka - tylko w drugoligowym wydaniu, w postaci Śląska i coraz prężniej działającego WKK Wrocław. Dlatego wrześniowy turniej o Puchar Śląska Wrocław czy teraz występ Harlem Globetrotters w stolicy Dolnego Śląska mogły nieco zrekompensować brak basketu na wysokim poziomie.
Występ rozpoczął Globie - maskotka Trottersów. Po serii zabaw z najmłodszymi (i nie tylko), nastąpiła prezentacja znakomitych gości. Najpierw na parkiecie zaprezentowała się ekipa Generals - przedstawiona jako "czarny charakter" widowiska. Trener narzekał dosłownie na wszystko - hala za mała, parkiet nieodpowiedni, kosze również i publika niemrawa. Koszykarze Generals sprawiali wrażenie, że występują pod przymusem, niemalże jako kara czy roboty społeczne. Następnie przy akompaniamencie swojego hymnu wybiegli zawodnicy Harlem Globetrotters i przez kilka minut pokazywali co ciekawego potrafią zrobić z piłką.
Sam mecz był bardziej widowiskiem teatralnym. Nacechowany efektownymi wsadami i żartami (m.in. zawodnik Trotters wziął piłkę niczym futbolista, przebiegł cały parkiet i zdobył punkty. Sędzia oświadczył, że nie może uznać kosza, bo koszykarz biegał z piłką i spotkał się z odpowiedzią "A co, miał latać?). Ważnym elementem widowiska były występy z udziałem publiczności. Wielokrotnie zawodnicy wręcz porywali kibiców z trybun na parkiet, by i oni stali się częścią tego show.
Sam wynik (109:100 dla Trotters) nie ma najmniejszego znaczenia, choć trzeba przyznać, że Harlem nie przegrali od ponad 30 lat! Bywały w dalekiej przeszłości, jeszcze w latach 70., mecze, które wygrywał zespół Generals. Jeżeli patrzymy pod względem samego meczu, to był on średni (te same wsady i największym entuzjastom mogą się znudzić), ale przez pryzmat show, jakie stworzyli artyści zza Oceanu, to było ono wyborne. Ocena - bardzo dobra!
|
|
|
|