 | | fot: Nike |
"Jeśli za dużo gadasz to z pewnością go stracisz" taki napis powinien widnieć na drzwiach człowieka, który odpowiada za transfery w klubie. Jeszcze nie otwarło się okienko transferowe w Polsce, a już zaczęło się "polowanie" na piłkarzy. Gorzej jeśli myśliwy ma za plecami drugiego nieco mniej widocznego schowanego za krzakami. Jak się kończy takie polowanie? Z pewnością każdy może się domyśleć. Kiedy pytasz w klubie jakie wzmocniena szykowane są na nowy sezon. Nie dowiesz się niczego. Nawet najbardziej "zaufani" dziennikarze mają problemy z uzyskaniem informacji. Taki stan rzeczy może denerwować ale takie postepowanie ma swoje bardzo głębokie podstawy. Trudno bowiem przejść obojętnie obok faktu, że jeden ze śląskich klubów umawia się z piłkarzem na grę u siebie. Przeprowadza testy medyczne i kiedy ma już wszystko być sfinalizowane kontraktem okazuje się, że zawodnik podpisuje umowę ale ...z kimś innym. Przykład z ostanich dni. Aleksander Kwiek po spadku Odry Wodzisław z ekstraklasy z pewnością nie mógł narzekać na brak ofert pracy. Zdecydował się na Ruch Chorzów bo od tego klubu otrzymał pierwszą ofertę. Przyszedł więc czas na rozmowy i badania medyczne. No i kiedy wszystko było już dogadane okazało się, że Kwiek został piłkarze ...Górnika Zabrze. Ale i Zabrzanie mogą sobie pluć w brodę. Przez dłuższy czas wychwalali Waldemara Sobote z MKSu Kluczbork jaki to doskonały i perspektywiczny zawodnik. Górnicy przymierzali się do podpisania umowy z zawodnikiem ba nawet zaprosili go do Zabrza . Tylko po co skoro na zabrzańskich pochwałach skorzystali wrocławscy działacze Śląska i Sobota od kilku dni jest zawodnikiem drużyny Śląska. Do ofiar "brudnych" transferowych chwytów możemy zaliczyć również Polonie Bytom. Tam miał grać Martin Komarek zagra ale u siebie na Słowacji w FK Senica. Widać również i Słowacy mają swoje sposoby na "przekonywanie" do siebie piłkarzy. Dlatego też o zatrudnieniu w Zabrzu Sebastiana Laszczaka dowiedzieliśmy się po "skonsumowaniu" kontraktu. Podobnie było z Sebastianem Olszarem w zespole "niebieskich". Trudno jest zachowac anonimowość kogo i gdzie się chce zatrudnić w klubie . Z Olszarem sie udało , a z Lukasem Tesakiem juz nie. Lewy obrońca rodem ze Słowacji to ponoć dobry zawodnik więc kiedy zacznie testy w Chorzowie może się okazać, że umowe podpisze w Bytomiu albo Zabrzu. Wszystko zgodnie z zasadą - kto sprytniejszy ten ma.
|