|
Wanda co Niemca nie chciała rzuciła się w nurt Wisły. Piekne ale naiwne pewnie powiedzieliby Lukas Podolski i Miroslav Klose. A raczej Łukasz Podolski i Mirosław Józef Kloze. Niby tak samo, a jaka różnica. O dwóch reprezentantach Niemiec znowu głośno, a to z powodu Mistrzostw Świata w RPA. Piłkarze o polskich korzeniach na Mundialu zdobywają bramki, a to już chyba jest tradycją. Przypominjmy, że w 2006 roku Klose wywalczył tytuł króla strzelców niemieckiego Mundialu. I jak znam życie w Polsce znowu rozgorzeje dyskusja dlaczego obaj zawodnicy nie grają w Polskiej reprezentacji. I dlaczego Polski Związek Piłki Nożnej nie przekonał Lukasa i Miroslava, żeby grali z białym orłem na piersi jako Mirosław i Łukasz. I tutaj po raz pierwszy w swoim życiu stanę w obronie PZPNu. Na łamach gazet twierdzono, że Podolski chciał grać w naszej reprezentacji ale zawalił związek. To zwykła bzdura. Miałem okazję poznać Podolskiego, który jako junior przyjeżdzał do Gliwic odwiedzać swoją babci. I zapewniam, że gdy padło pytanie czy zagra w naszej reprezentacji to młody Lukas mamrotał coś pod nosem, że fajnie, fajnie ...On by może i chiał ale tam się wyszkolił tam ma komuś coś do zawdzięczenia. I jak tylko pojawiła się możliwość zagrania w niemieckiej reprezentacji Podolski nie zastanawiał się ani minuty - bo o to chodziło. Gdyby piłkarzowi zależało na biało - czerwonym trykocie to by w nim zagrał bo z uporu jest znany. Myślę, że swoją postawą narobił więcej bałaganu niż Miroslav Klose, który Mirkiem Józefem nie chciał być nigdy. Serce boli ale szacunek za stanowczość pozostał. Choć odcinanie się od prawie wszystkiego co Polskie troche nie przystoi. Ale widocznie ktoś tutaj nad Wisłą bardzo skrzywdził Miroslava. Może dostał "łupnia" od Polaka. W każdym razie Lukas do rodzinnych Gliwic wpada choć już z nim nie pogadasz jak kiedyś . W końcu junior to junior , a reprezentant to reprezentant i fason jak pozostali koledzy z kadry Niemiec trzeba trzymać. Wprawdzie mnie się udało bo babcia piłkarza się pomyliła myśląc, że jestem kolegą wielkiego Lukasa i podała mi miejsce gdzie piłkarza robił zakupy. A podjechałem pod hipermarket i zagadałem choć na początku zostałem potraktowany jak ....no własnie . Jednak kiedy przypomniałem wielkiemu Lukasovi, że kiedyś był normalnym Lukasem zgodził się na ... dwa pytania. Dobrze ,że Miroslav nie zaszczyca nas swoimi wizytami. W każdym razie Klose i Podolskiemu życzę jak najwięcej sukcesów w Niemczech. I to się nazywa trzymać fason.
|